Gonaives

      Toussaint-Louverture zobowiązał pana Coasnon do zawiadomienia generała Leclerc o jego niezmiennemu postanowieniu, dodając, iż sam także do kapi­tana generalnego napisze. Poczem udał się do obo­zu Krysztofa, rozpołożonego w Gonaïves o dwie godziny drogi od plantacyi Ennery. Jeszcze tego samego dnia przybył do Ennery Francuz nazwi­skiem Granville, nauczyciel trzeciego syna Toussaint-Louverture’a z listem do generała Leclerc, w któ­rym imieniem murzynów żądał zawieszenia broni. Panu Granville poleconem było towarzyszyć panu Coasnou do Cap-Francais i odprowadzić obydwóch synów naczelnika murzynów do francuskiego obo­zu, z którymi ojciec wolał raczej raz na zawsze się rozłączyć, aniżeli zezwolić na wymagane od niego warunki. Od pana Granville dowiedział się pan Coasnon, że Toussaint oddalił się z Ennery dla za­kopania skarbów swoich w górach Cahos, powy­żej płaszczyzny Gonaïves, przestrzegł go zarazem o niebezpieczeństwie grożącem białym, że ich ży­cie zawieszone na włosku mogącym być przy naj­pierwszej okoliczności przeciętym.

Artur Oppman, Na San Domingo Obrazy i Wspomnienia, Warszawa, 1917

       "Po rozprawie pod Verrettes wysłał Dessalines pułkownika Yernet dla zdobycia Gonaives. Francuzi zostali z tamtąd wypędzeni przez Verneta i wraz z jenerałem swoim swoim Huin do Mole odpłynęli."

kurier 12 lwowski

       "Gdy jakiś czas po tem Leclerc’a o nowem powstaniu murzynów Sylla w górach Plaisance i Lamour-Derance w lasach de a Grandę Anse i w pieczarach Bahoruco wiadomości doszły, postanowił sprawie z Toussaint’em koniec położyć. Il faut museler le tigre wyraził się, a że trzeba przecież ku temu mieć jakie takie dowody, więc te w danym razie niech same tworzą wypadki. Pobity przez Clauzefa pod Plaisance dowódca murzynów Sylla nie chciał się poddać winien temu Toussaint; batalion murzyńskich wojsk z Gonaives nie chciał się bić z Syllą i to wina podmówienia Toussainfa; żółta febra zmiata Francuzów, jak istny ich sprzymierzeniec, ani wątpić, że ją Toussaint o to swemi afrykańskiemi zaklęciami uprosił."

Kurier lwowski 7

       "Brunet, aby tem lepiej spełnić rozkaz naczelnego wodza, zaprosił Toussainfa z żoną do swojej habitation Georges, obiecując, że tam madame Toussaint znajdzie la franchise d’un galant homme i uspakajać męża wyrażeniami przyjaźni.

Jak francuzcy jenerałowie z gatunku takich Brunefów przyjaźń i galanteryą względem dam pojmowali, możemy osądzić z następującego listu Toussainfa do Bonapartego. Po otrzymaniu listów od naczelnego wodza, Leclerca, i od jen. Brunet, pomimo wyrządzanych mi przez żołnierstwo Pesquidos’a gwałtów, pomimo nawet ostrzeżeń, jakie odebrałem i bez względu na dającą wiele do myślenia obecność dwóch fregat wojennych w porcie Gonaives, uległem namowom moich synów i innych osób i zaraz w nocy, w towarzystwie jedynie dwóch oficerów moich, udałem się do jenerała Brunet, u którego nazajutrz o 8 wieczorem stanąłem. Wszedłszy do jego pokoju, wytłumaczyłem mu powód nieprzybycia mej żony, która nigdy nie wychodzi, a on wtedy pod jakimś pozorem wyszedł z pokoju, pozostawiwszy mi do towarzystwa jednego z oficerów. Zaledwie on wyszedł, gdy do pokoju wpadł oddział grenadyerów z adjutantera jenerała Leclerc’a i otoczywszy mnie, zawładnęli moją osobą, zagarotowali mnie i odprowadzili na pokład fregaty Kreolka. Powoływałem się na  słowo jenerała Brunet’a; daremnie! Gdyż go już więcej nie ujrzałem."

kurier lwowski 7

       "Z II batalionu pozostawiono w Môle tylko grenadierską kompanię Dziurbasa, reszta ruszyła w składzie mieszanej dywizji Dessalinesa ku Gonaïves, miastu leżącemu nad zatoką o tej samej nazwie, stanowiącemu znaczny ośrodek produkcji bawełny."

Jan Pachoński, Polacy na Antylach i morzu karaibskim, Kraków, Wydawnictwo Literackie 1979