Almería

Te jednak utrapienia wynagrodzili sobie żoł­nierze polscy rozkosznym pobytem w „zachwy­cającej okolicy“, Almeryi, jak ją nazywa jeden z uczestników tej wojny. Stano tu przez trzy miesiące, a dowódca 9-go pułku, pułkownik Grotowski został gubernatorem miasta.

Ztąd ułani pomaszerowali wzdłuż wybrzeży morza Śródziemnego na' południe, piechota zaś z Lorki w tymże samym kierunku, tylko inną drogą. Szła ona przez Huercal Obera, Vera, Luccinena do Almerii, rozkosznego miasta, leżą­cego w kotlinie górskiej nad samem morzem Śródziemnem. Marsz ten był niezmiernie ucią­żliwy, wśród lata, strasznych południowych upa­łów, przez góry po ścieżkach przepaścistych. Żołnierze padali ze znużenia.

Te jednak utrapienia wynagrodzili sobie żoł­nierze polscy rozkosznym pobytem w „zachwy­cającej okolicy“, Almeryi, jak ją nazywa jeden z uczestników tej wojny. Stano tu przez trzy miesiące, a dowódca 9-go pułku, pułkownik Grotowski został gubernatorem miasta.

_____

Zygmunt Lucyna Sulima, Polacy w Hiszpanii (1808-1812), Warszawa, Gebethner i Wolff, 1888 r.

Pobyt w Almeryi, jak wszystkie tego rodzaju pobyty w Hiszpanii, był ciągle przeplatany nieu­ stanną i nieubłaganą wojną. Walka z gierylasami, których nasi zuchy zwali rozbójnikami, „brygan- tami“, była na porządku dziennym. Nie było prawie dnia, żeby jakiś oddział pułku nie robił wyprawy. Wojna tak jak zwykle nosiła charakter dziki i okrutny.

_____

Zygmunt Lucyna Sulima, Polacy w Hiszpanii (1808-1812), Warszawa, Gebethner i Wolff, 1888 r.