Tolosa

Na Irun do Tolozy, maszerowano wśród cią­ głych deszczów i przejmującego zimna. Za Tolozą Polacy posuwając się wśród błota i deszczów, z uczuciem znużenia i smutku, napotkali na dro­ dze zamordowanego haniebnie kawalerzystę fran­cuskiego. Ciało nieszczęśliwego przywiązane do czterech słupów było spalone.

Na Irun do Tolozy, maszerowano wśród cią­ głych deszczów i przejmującego zimna. Za Tolozą Polacy posuwając się wśród błota i deszczów, z uczuciem znużenia i smutku, napotkali na dro­ dze zamordowanego haniebnie kawalerzystę fran­cuskiego. Ciało nieszczęśliwego przywiązane do czterech słupów było spalone.

Wywarło to na żołnierzy przykre niezmiernie wrażenie. Stara Legia Nadwiślańska tocząca już bój w Hiszpa­ nii od półroku blisko, przyzwyczajona była do mordów tajemnych i nie zrażała się niemi, ale świeże wojska dywizyi polskiej były tem okropnem zjawiskiem ciężko zrażone, i budziło ono w nich chęć pomsty, budziło wszystkie nieludzkie, krwio­żercze nam iętności, które zawsze i wszędzie tkwią w piersi człowieka. To też biada Hiszpa­nom, gdy ich dosięgła lanca lub bagnet polskiego żołnierza! Nie przebaczano ani płci, ani wiekowi. Była to wojna wytępienia!

W dodatku do tego mieszkańcy wszędzie ze wsi i miast przed wojskiem uciekali. Zostawiano domy puste i nagie.

_____

Zygmunt Lucyna Sulima, Polacy w Hiszpanii (1808-1812), Warszawa, Gebethner i Wolff, 1888 r.

W dniu 31 stycznia [1831] przyszedł rozkaz powrotu do Hiszpanii, przyczem Legia w towarzystwie tysiąca pieszych żandarmów francuskich, miała konwojować olbrzymi transport wszelkiego ro­ dzaju zapasów wojennych. Maszerowano z tru­dnością, wśród dni zimowych i wietrznych. Szli na Irun, Tolozę do Alegrii.

_____

Zygmunt Lucyna Sulima, Polacy w Hiszpanii (1808-1812), Warszawa, Gebethner i Wolff, 1888 r.