Zafra

W Zafra spotkali nasi w garni­zonie francuskim jenerała Macieja Dębowskiego. Jakże zazdrościł swym rodakom powrotu do oj­czyzny! Kazał im z magazynów rozdać żywność, oficerów zaprosił na obiad, słał przez nich swe roztęsknione westchnienia ku ojczyźnie. Biedak, nie miał już nigdy ujrzeć tej ojczyzny.

Nakoniec w zimie już zluzowano ich i wy­słano do Zafra. Tu otrzymali radośną wieść, że mają iść do kraju, do swej biednej, dalekiej ojczyzny. Radość była tak wielka z tego powodu, że po otrzymaniu rozkazu cały pułk w dwie go­dziny był gotów do drogi. Ranni, chorzy zrywali się z łóżek w lazarecie i uciekali z niego poprostu, byle tylko iść do Polski, tej Polski uko­chanej, dla której zaszli aż tutaj i najlepszą swą krew przelewali. 

_____

Zygmunt Lucyna Sulima, Polacy w Hiszpanii (1808-1812), Warszawa, Gebethner i Wolff, 1888 r.

W Zafra spotkali nasi w garni­zonie francuskim jenerała Macieja Dębowskiego. Jakże zazdrościł swym rodakom powrotu do oj­czyzny! Kazał im z magazynów rozdać żywność, oficerów zaprosił na obiad, słał przez nich swe roztęsknione westchnienia ku ojczyźnie. Biedak, nie miał już nigdy ujrzeć tej ojczyzny. Gdy bo­ wiem otrzymał nakoniec upragnione, co do tego pozwolenie, w Burgos posprzeczał się z jakimś Francuzem, wyzwał go i w pojedynku tym zgi­nął. Jakże mu ciężyć musiała na piersi obca ziemia!

_____

Zygmunt Lucyna Sulima, Polacy w Hiszpanii (1808-1812), Warszawa, Gebethner i Wolff, 1888 r.